Stres „zwalczam” modlitwą

Stres „zwalczam” modlitwą

 

Na mistrzostwach świata w piłkę ręczną w Szwecji jako drugi bramkarz kadry bronił z 40 proc. skutecznością. Grał naprawdę dobrze, choć Polska jako drużyna rozczarowała. Czasem trzeba się cofnąć, by pójść do przodu – twierdzi 23-letni Piotr Wyszomirski – utalentowany i poukładany chłopak z Wilanowa, który dojrzale i otwarcie potrafi mówić też o… Bogu.

 

Rozmawia: Michał Bondyra

 

Z mistrzostw świata w Szwecji wróciliście na tarczy, bo tak chyba trzeba przyjąć 8 miejsce w turnieju, w którym mieliście bić się o medale. Czego Twoim zdaniem zabrakło, by znaleźć się w strefie medalowej skandynawskiego mundialu?

– To pytanie zadają wszyscy: nie tylko kibic, dziennikarz, ale także każdy z nas... Trudno jednoznacznie wskazać odpowiedź, ponieważ to nie jest takie proste. Długo rozmawialiśmy ze sobą w czasie mistrzostw i już po. Trudno jest znaleźć przyczynę takiego wyniku, ale myślę, że trenerzy juz tym się zajmują i wszystko analizują. Mogę tylko powiedzieć, że nie zawsze jest tak dobrze, jak się chce. Czasami trzeba się cofnąć, żeby pójść do przodu. Miejmy nadzieję, że na kolejnych mistrzostwach będzie już lepiej.

 

Dla Ciebie była to druga poważna impreza. Pierwsza – mistrzostwa Europy była przetarciem. Teraz odgrywałeś już znaczącą rolę, zbierając przy tym bardzo pochlebne recenzje. Broniłeś na wyższym procencie niż Twój bardziej utytułowany kolega – Sławomir Szmal. Czujesz satysfakcję ze swojego występu?

– Na pewno Sławek grał w większym wymiarze czasowym. Grałem dużo mniej niż on, a zazwyczaj jest tak, że zmiennik gra na wyższym procencie. Choć nie jest to regułą. Byłbym zadowolony, gdybyśmy przyjechali z medalem, a tak, nie ma się z czego cieszyć.

 

Oglądając mecze, jedno zdarzenie z Twoim udziałem przykuło moją uwagę: mecz z Serbią, w którym na sekundy przed końcem bronisz strzał z daleka i dzięki temu dajesz zwycięstwo polskiej reprezentacji. Strzał chyba nie był supertrudny, ale w takich chwilach broni się chyba ciężko?

– Rzut supertrudny nie był. Nie można jednak takich rzutów lekceważyć, bo to się może zemścić, a ja widziałem już takie sytuacje. Na szczęście odbiłem piłkę i wygraliśmy. Na pewno skupienie i koncentracja są niezbędne szczególnie w końcówkach meczu, gdzie waży się wynik spotkania.

 

Masz jakieś swoje metody na walkę ze stresem? Tremą? Przecież w tej grupie utytułowanych zawodników jesteś najmłodszy zarówno wiekiem, jak i stażem…

– Najmłodszy wiekiem jestem, ale stażem już nie. Jest chyba trzech zawodników, którzy mają mniej występów w reprezentacji ode mnie. Tremy już nie ma takiej, jak była, gdy zaczynałem grać w kadrze. Dziś łatwiej sobie z nią radzę. Każdy ma inną metodę na walkę ze stresem, ja na przykład modlę się przed meczem, żeby się uspokoić i skoncentrować.

 

Wróćmy do rywalizacji w bramce. Sławomir Szmal i Ty. Mistrz i następca? Nauczyciel i uczeń? Jakie są relacje między wami? Podpatrujesz Sławka? Radzisz się go? Starasz się naśladować?

– Relacje są super. Sławek jak tylko może to mi podpowiada, a ja chętnie go słucham, bo przecież to jest najlepszy zawodnik na świecie. Podpatruję go, staram się „wyciągnąć” od niego parę interwencji, ale patrzę też na innych bramkarzy.

 

W reprezentacji grasz od ponad roku. Ale nie byłoby jej, gdyby nie czwarta klasa szkoły podstawowej… Jak to się stało, że zamiast piłki nożnej, koszykówki czy siatkówki, mały Piotrek wybrał bramkę w szczypiorniaku?

– To wszystko zaczęło się od tego, że w mojej szkole w Wilanowie tworzyli klasy sportowe i sportem przewodnim była piłka ręczna. Na początku, czyli pierwsze trzy lata, grałem w polu. Później jednak bramka wydawała mi się ciekawszą pozycją i po tych trzech latach stanąłem właśnie w bramce.

 

Czym są dla Ciebie występy w kadrze?

– Reprezentowanie Polski jest dla mnie największą nagrodą. Cieszę się, że mogę grać w kadrze i reprezentować nasz kraj. To dla mnie wielki zaszczyt, bo kocham moją ojczyznę.

 

Jeden z dwóch ulubionych Twoich filmów to Pasja – to słowo ma dwa znaczenia: pierwsze to pasja do robienia czegoś… Piłka ręczna to Twoja pasja?

– Tak piłka ręczna to coś, co bardzo kocham robić. Gdyby tak nie było, to już dawno bym z tego zrezygnował. Ten sport to wielkie wyrzeczenia. Trzeba umieć odmawiać sobie jedzenia i iść trenować. Tak było przed mistrzostwami świata. Wtedy, żeby tylko załapać się na mundial, ćwiczyłem nawet w Boże Narodzenie.

 

Drugie znaczenie; idealnie zresztą korespondujące z filmem, to pasja czyli męka Chrystusa. W Wielkim Poście temat nadzwyczaj aktualny… Czym jest dla Ciebie ten czas?

– To jest czas, w którym w każdym z nas wiara powinna odradzać się na nowo lub jeszcze bardziej się umacniać. Tak jak nasz Pan Jezus Chrystus zmartwychwstał, tak niech nasza dusza zmartwychwstanie i zacznie wierzyć i kochać Pana Boga jeszcze bardziej. Jest to na pewno wyjątkowy okres w życiu każdego katolika.

 

Nawrócenie, oczyszczenie, zmiana wiążą się z Wielkim Postem. Które z tych pojęć w kontekście tego wyjątkowego okresu jest Tobie najbliższe?

– Myślę, że wszystkie trzy. Nawrócenie, bo cały czas trzeba podążać tą trudną ścieżką za naszym Panem. Oczyszczenie, bo tylko ludzie czystego serca dostaną „przepustkę” do wiecznego życia. A zmiana, by cały czas dążyć do świętości, jak to wciąż przypominał nam nasz kochany Ojciec Święty Jan Paweł II.

 Michał Bondyra

"Króluj nam Chryste"

Wydawnictwo:

Najlepsi z najlepszych. Polscy złoci medaliści olimpijscy

Najlepsi z najlepszych. Polscy złoci medaliści olimpijscy

Rozważanie na listopad

Wykorzystać śmierć dla życia

Śmierć traktuje się zazwyczaj bardzo negatywnie. Bo i rzeczywiście jest doświadczeniem negatywności, zła, bezsensu. Powoduje lęk i smutek, który dopada człowieka, gdy wyraźniej uprzytomni sobie swoje przemijanie. Śmierć cały czas wkrada się pod różnymi postaciami w życie. Mniej lub bardziej uświadamiamy sobie wtedy pytania, jakie stawia ona nam samym. Bezradność w odpowiedzi na nie sprawia, że ludzie, przede wszystkim w zsekularyzowanych społeczeństwach, dążą do minimalizowania rzeczywistości śmierci.
czytaj więcej

Modlitwa Sportowca

Boże, dziękuję Ci za radość, jaką daje sport i gra. Dziękuję Ci za koleżeństwo i przyjaźń, jakich dzięki nim doświadczam. Nie pozwól, bym w zwycięstwie był wyniosły, a w porażce tracił nadzieję. Wszystko, cokolwiek stworzyłeś, wychwala Ciebie, także ciało człowieka, które w tak cudowny sposób ulepiłeś z prochu ziemi. Pomóż mi wysławiać Cię we wszystkim, a w końcu daj mi nagrodę, jaką obiecałeś zwycięzcy. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
czytaj więcej

Goście

Bardzo się cieszę, że taka strona powstała. Jestem z wami i po waszej stronie.
czytaj wiecej